Stara historia

Jest prawie listopad, ponoć czas chłodu. Napisalibyśmy coś o twarzach wyrytych w rzepach i dyniach, pokazalibyśmy parę fotek szaro-burych bagien czy okazałych muchomorów… Ale nie. Tym razem listopad jest gorący. Rozum zasnął, obudziły się upiory, będzie ostro i politycznie.

Read More...

Święto Sierpniowe

Gdy lato osiąga swą astronomiczną kulminację, złote pola bierze we władanie śmietanka pośród lich. Ta, której misteria sięgają początków ludzkości, jaką dziś znamy, stoi na straży kręgu życia, w łanach zboża i maków dzierży symbol tej pełni i tego miesiąca – sierp.

Read More...

Jaka piękna katastrofa

Gdy poprzedni raz odwiedzała ziemię, trwała epoka kamienia, tysiąc lat zanim Sumerowie wynaleźli pismo. Jakie licha widziano w niej wtedy? Czy, podobnie jak później, uznano ją za omen śmierci, uosobienie niszczącego ognia niebios?

Read More...

Śladem cichego węża

Wiosna upłynęła nam pod znakiem mikrowypraw, szczególnie w rejony błotniste i mało dostępne. Na Przesilenie, przy akompaniamencie burz i aromacie wilgotnej zieleni, chcielibyśmy Was zabrać blisko i daleko jednocześnie, śladem jednej z naszych majowych wypraw. Gdzie można lepiej uprawiać dystansowanie społeczne niż na bagnach?

Read More...

Woda i wino, czyli historia dwóch alpejskich wiosen

Nie ma święta, które nie miałoby dwóch twarzy. Łatwo o tym pamiętać na przesilenie zimowe, gdy powrót światła jest witany w najgłębszej ciemności, czy podczas wigilii listopadowej, gdy wspominamy zmarłych w ciepłej rodzinnej atmosferze. Ale święto wiosenne? Czy to Wielkanoc dla większości, czy różne inne wariacje kręcące się wokół daty zrównania dnia z nocą, to zawsze ma ciepłą twarz rozkwitających pąków i wód porywających wszelkie brudy zimy.

Read More...

Nie było nas, był las…

Z okazji wigilii listopadowej porozmawiajmy o korzeniach. Ale nie tych indywidualnych, ale naszych wspólnych, tych sięgających najgłębiej. Mówi się, że gdy pierwszy człowiek otworzył oczy, zobaczył światło. To nie do końca prawda, bo zobaczył też mrok. Mrok czarnego lasu układającego gałęzie w pazurzaste kształty, mrok nocnego nieba skrywającego bezmiar pustki, mrok toni wodnej, z której płynie życie lub śmierć. Mrok odwzajemnił spojrzenie oczyma pierwszych lich i odtąd zaczęła się trudna historia relacji człowieka z własnym strachem i kruchością.

Read More...

Przypadkowe uroczysko

Lato. Ponoć nie sprzyja siedzeniu w domu, ale piekielne temperatury nie sprzyjają też dalszym wyprawom, które nieuchronnie wiążą się z przebywaniem w jakiejś stalowej puszce. Tym razem wybraliśmy się więc do lasu. Takiego zwykłego, podwarszawskiego, pełnego grillujących rodzinek, crossfiterów wyrabiających swoje trzecie okrążenie i testującej swoje możliwości alkoholowe młodzieży. Na pierwszy rzut oka Las Kabacki nie wydaje się być szczególnie bogaty w licha.

Read More...

Na wrzosach

Na początku była pustka, a po pustce hulał wiatr. Naniósł piach, przywiał mgłę i na tej nieurodzajnej, mokrej glebie wyrosły dywany mchu i wrzosu. Szarość, zieleń i fiolet wypełniły przestrzeń po horyzont, a gdzieś wśród mokrej darni pierwsze licho puściło cierniowe oczko do pierwszego włóczykija. I zamiast pilnować swojego nosa, wrócić spokojnie do domu i zjeść kolację, poszedł biedak szukać wiatru w polu.

Read More...